tomek napisał(a):A skoro już się odzywasz to napisz czy doszedłeś już z zawieszeniem, a jęsli tak to jakie masz wrażenia z obcowania ze sprzęcikiem.
Do ładu jeszcze całkiem nie doszedłem, bo motocykl nadal jest bardzo nerwowy, a na poprzecznych nierównościach ma ochotę zrzucić mnie z siodła, więc przed każdą jazdą koryguje kompresję/odbicie, a to w jedną stronę, a to w drugą o jedno kliknięcie

Powoli szukam właściwych ustawień, ale najlepsza byłaby do tego jazda po torze żeby w jednakowych warunkach sprawdzać zmiany. Poza tym jeszcze muszę opony zmienić, bo seryjne są już kwadratowe i motocykl ślizga się w złożeniu.
Co do ogólnych wrażeń - sprzęt jest duuużo bardziej hardkorowy niż gsxr i naprawdę jest przepaść między nimi jeśli chodzi o komfort, ochronę przed wiatrem czy ilość miejsca na samym motocyklu. Zero kompromisów względem motocykli, które same są reklamowane jako bezkompromisowe

A skoro o własnościach użytkowych mowa to dochodzi do tego jeszcze kwestia fatalnego poprowadzenia wydechu, który przy jeździe w korku powoduje poparzenia na udach i niemiłosiernie nagrzewa siedzisko. I mam tutaj na myśli prawdziwy żar, a nie tam byle jakie nagrzewanie się ramy, jakie pamiętam z gixa. Przy jeździe w kombi z prędkościami ponad 100 km/h problem nie występuje, więc sygnał jest jasny - motocykl nie lubi powolnego lansu i przypomina o tym właścicielowi parząc go w jajca. No i kontrola oleju przez bagnet - nie wiem kto w 21 wieku jeszcze stosuje takie rozwiązania, ale jest to iście wkurwiające. Na ciepłym silniku można to robić tylko w rękawiczkach, bo inaczej poparzenie się o blok gwarantowane.
Na plus - silnik i hamulce. Te trzy cylindry, które zamontowali w chudej ramie naprawdę dają mi dużo radości, mimo że przesiadłem się z motocykla o niemal tych samych parametrach. Sprzęt klasy 600 dysponujący momentem obrotowym to coś zupełnie nowego

Z jednej strony można sprawnie jechać tak do 150-170 zupełnie nie kręcąc silnika i trzymając się wysokich biegów, a z drugiej można zredukować i pocisnąć na maksa jak prawdziwą szlifierką, dociągając do czerwonego pola. Fakt, że motocykl kręci się niżej (czerwone pole od 14tys, a nie 16) i ma inny sposób oddawania mocy to duży plus, bo sprawna i efektywna jazda wymaga treningu, czyli Trajamf rzuca mi wyzwanie

W gixie wystarczyło odkręcić na maksa, czekać na 14 tys obrotów i moc maksymalną, zmienić bieg i tyle. Tutaj trzeba trochę bardziej pogłówkować, bo wbicie wyższego przełożenia tuż przed czerwonym polem nie oznacza najlepszego przyspieszenia. I jeszcze ten dźwięk. Z początku byłem sceptykiem, ale z każdym kilometrem coraz bardziej kocham delikatny bulgot dobywający się spod tylnego siodła

Hamulce też świetne - trochę bardziej wyczuwalne i nareszcie nie miękną, co w gsxrze było częste, mimo że przewody w oplocie były odpowietrzane pierdyliar razy. Do zalet na pewno trzeba zaliczyć gadżeciarskie zegary oferujące wiele ciekawych funkcji. Japończycy zupełnie sprawę olewają, a BMW każe sobie za to płacić nazywając rozbudowane zegary "komputerem pokładowym". Triumph daje to seryjnie i jest fajnie. Jadąc po prostej można skupić się na złożeniu za owiewką i optymalnej zmianie biegów, a to ile wyciągnęliśmy maksymalnie sprawdzamy na postoju rzucając okiem na wyświetlacz - bosko

Skrzynia biegów ani na plus ani na minus. Dźwignia chodzi twardziej niż w Suzuki, co jest w sumie fajne, ale przy niedokładnej zmianie da się znaleźć luz nie w tym miejscu gdzie trzeba, więc ideału precyzji nie ma. Znowu - inaczej niż w gixie, ale wcale nie gorzej.
Podsumowując

Po motocyklu widać, że nie projektował go analityczny, japoński móżdżek, bo są elementy mocno niedopracowane (brak osłony termicznej wydechu, ograniczona regulacja klamki hamulca ze względu na położenie odpowietrznika, bagnet do kontroli oleju), ale jednocześnie smak z jazdy jest zupełnie inny. Na swoim K6 zrobiłem do sprzedaży równo 26 tys km i teraz po przesiadce na Daytonę czuję, że jeżdżę na niej dużo wolniej, bo nie ogarniam sprzęta. Momentami mnie to wkurwia, a momentami daje radochę, bo jest nowe wyzwanie

Szkoda tylko że zawieszenie muszę regulować metodą prób i błędów, bo utrudnia mi to wjeżdżenie się w motocykl.
Przed zakupem Daytony rozważałem nabycie R6 '08, bo miałem dobrą ofertę, mieszczącą się w moim budżecie. Jestem pewny, że byłbym zadowolony z Yamahy - wsiadłbym na nią i szybko poczułbym się jak u siebie, ale jednocześnie cieszę się, że wybrałem Triumpha, bo... jest inaczej, a chyba o to chodzi, nie?
Wow - to się rozpisałem. Więcej znaków w jednym poście niż napisano na forum przez ostatni miesiąc

Bardzo mi przykro, że nikt nie organizuje żadnego spotu żebym mógł się pochwalić moim nowym nabytkiem

Masz jeszcze te owiewki do K7

Mam i sprzedam Ci je z miłą chęcią za półdarmo. Jak się spotkamy przy okazji to omówimy sprawę.
P.S Dobra, przyjmuję zakłady ile czasu wytrzyma silnik pod moją opieką
